Bóg przemówił przez Dziecię, które nie mówiło

Bóg przemówił przez Dziecię, które nie mówiło

Bóg poprzez Słowo, które stało się Ciałem i zamieszkało między nami, przemówił do człowieka. Wprawdzie wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków (Hbr 1,1), ale od czasu proroka Malachiasza, tzn. od pięciu prawie wieków, milczał. Dopiero w naszych czasach przemówił znowu, ale przemówił inaczej. Bóg przemówił do ludzkości w Starym Przymierzu na Górze Synaj; wówczas przemówił słowami, pouczającymi zdarzeniami objawiając swoją potęgę i swoje prawo; ukazał się w obłoku pełnym blasku, wśród grzmotu i błyskawic, na wysokiej skalistej górze, pokrytej dymem i ogniem. Ziemia wokół drżała i drżeli także ludzie.

 

Wierzysz, że się Bóg zrodził w betlejemskim żłobie, lecz biada ci,
jeżeli nie zrodził się w tobie.
/ Adam Mickiewicz /

Głębokiej radości i odważnego przyjęcia Jezusa Chrystusa
do siebie, do naszych domów i rodzin, do naszej wsi i parafii – na dziś, na jutro…
na cały Nowy 2019 Rok – na zawsze!

życzy

o. Rafał Bytner OMI
proboszcz

Obecnie przemówił Bóg do ludzkości poprzez swego Jednorodzonego Syna, przemówił przez małe Dziecię, które nie mówi. Nie ma jednak głośniejszej mowy, głośniejszego kazania, niż to niemowlęcie – leżące w żłóbku i owinięte w pieluszki. Oby tylko każdy człowiek usłyszał tę mowę betlejemskiego Dziecka i pojął jej treść i przesłanie, gdyż każdy człowiek, bez wyjątku, jest jej adresatem. Ale Bóg potrafi mówić do człowieka na różne sposoby. Mówi wciąż, przy każdym naszym wyborze, przy każdej decyzji poprzez głos sumienia. On mówi nam o zgodności lub niezgodności czynu z normą moralną; jest to również głos Boga mówiącego: czyń dobro a unikaj zła! Aby nas wszystkich uczynić swoimi dziećmi

Dzień Bożego Narodzenia – to pamiątka i zarazem uobecnienie Chrystusa jako Zbawiciela ludzkości, który wkracza w dzieje ludzkie i w naszą codzienność; potężny i nieskończony Bóg staje się kimś tak małym jak dziecko i kimś tak bezradnym, jak rozpłakane, drżące dziecko; staje się naszym bratem. To wkroczenie Chrystusa w rodzinę ludzką stało się fundamentem i wzorem wszelkiej wspólnoty: zjednoczenia Boga z ludźmi i braterstwa międzyludzkiego. Odwieczne Słowo Ojca mniej dotykalne niż mgła, niż wiatr, niż powietrze stało się ciałem – najpierw ciałem żydowskiego dziecka, a potem u kresu życia ciałem skazańca na krzyżu. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.

Bóg się narodził wśród nas, dla nas i jako jeden z nas, aby nas wszystkich uczynić swoimi dziećmi. Pragnie, abyśmy Go przyjęli i w Niego uwierzyli. Wszystkim tym jednak, którzy Go przyjęli i uwierzyli w imię Jego, dał moc, aby się stali Synami Bożymi – pisze św. Jan ewangelista . Oto religijna i teologiczna treść dzisiejszego święta. Oto czym naprawdę jest Boże Narodzenie.

Narodzeniu Boga… w duszy ludzkiej

Istotny sens Bożego Narodzenia polega na spotkaniu i zjednoczeniu się Boga z człowiekiem, a właściwie na narodzeniu się Boga w duszy ludzkiej. Tak naprawdę w noc narodzenia Zbawiciela świata chodzi jedynie o to, by Chrystus narodził się w nas.

A ma to miejsce wtedy, gdy człowiek zaczyna myśleć jak Chrystus, dobrze czynić jak Chrystus, gdy staje się źródłem błogosławieństwa dla innych, gdy człowiek cierpi i umiera jak Chrystus. Dobrze rozumiał sens Bożego Narodzenia nasz wieszcz narodowy Adam Mickiewicz, kiedy pisał: „Wierzysz, że się Bóg zrodził w Betlejemskim żłobie? Lecz biada ci, jeżeli nie zrodził się w tobie”.

Nie było miejsca dla Ciebie… – śpiew: Michał Bajor

Dodajmy, że wokół żłóbka ze złożonym w nim Synem Bożym odgrywa się ciągle dramat, który trwa od czasu, kiedy Bóg zaczął przemawiać do człowieka przez proroków i w który jakoś uwikłani jesteśmy i my żyjący współcześnie. Nie chodzi o jakieś przyznawanie się tylko do wiary w Boga-Człowieka i Jego Kościół, ale o coś bardziej podstawowego: o życie z Bogiem lub bez Niego. Kto wierzy w Niego jako Słowo Ojca i przyjmuje Go, staje się dzieckiem Boga, kto zaś odrzuca Go, ten pozostaje w ciemnościach, umiera z głodu i pragnienia.

To prawda, że tradycja obchodzenia świąt Bożego Narodzenia jest w narodzie polskim głęboko zakorzeniona. Nie powinno jednak być to tylko zewnętrzne przeżycie, poddanie się chwilowemu nastrojowi czy urokowi, kładzenie głównego akcentu na choince, opłatku, śpiewie kolęd czy ludowych zwyczajach i opowiadaniach. Byłoby to tragicznie mało, nie byłoby po prostu autentycznym Bożym Narodzeniem.

Chrystus wkraczając w historię ludzkości, nadał jej właściwy kierunek i sens. Chrystus stał się widzialnym znakiem obecności Boga. Chrystus przez swoją łaskę, przez danie nam życia Bożego, ma się w nas narodzić i stać się Zbawcą każdego z nas. Tym dopiero naprawdę jest Boże Narodzenie.

Co właściwie świętujemy?

Dwa tysiące lat temu wydarzyła się niezwykła rzecz. Bóg w osobie Syna, opuścił swój tron w niebie i narodził się, jako człowiek – Jezus. Dziś cały świat, w ten czy inny sposób, na chwilę się zatrzymuje, by uhonorować to wielkie wydarzenie. Jedni czynią to świadomie, inni całkowicie ignorując to, co jest treścią tych świąt. Bez względu jednak na osobisty stosunek każdego człowieka do samego Jezusa, te święta to czas, gdy na nowo chrześcijanie głoszą całemu światu: Dwa tysiące lat temu wydarzył się cud. Bóg tak nas pokochał, że osobiście przyszedł na świat. Narodził się nam Zbawiciel – Jezus Chrystus. Czy to wydarzenie nie jest warte szczególnego uczczenia?

Po co narodził się Jezus?

Cel przyjścia Jezusa wzbudza więcej niewiadomych. Po co on właściwie się narodził? By być z nami? By czegoś nas nauczyć? By pokazać nam, jaki jest Bóg i jak do niego dotrzeć? Z pewnością tak. Wszystko to Jezus czynił, gdy chodził po Ziemi. Był niewinny, pełen dobroci i miłości. Nauczał, uzdrawiał, pokazywał jak wielki, wspaniały i miłujący jest Bóg. Nauczał o królestwie Boga i drodze do Niego.

Głównym jednak celem Jego narodzin była… jego śmierć. Trochę to może dziwne, ale Jezus narodził się po to, by umrzeć.

Jako ludzie zawiniliśmy przeciwko Bogu i nasze winy sprawiły, że znaleźliśmy się z dala od Niego. Według Bożego, sprawiedliwego prawa, zasłużyliśmy na śmierć. Jesteśmy na tyle zdeprawowani, jako ludzie, że nie potrafimy o własnych siłach nic uczynić, by znów mieć wstęp do raju. Bóg jednak tak nas pokochał, że dał swojego Syna, by narodził się, jako człowiek i poniósł śmierć w nasze miejsce, w naszym zastępstwie. Jezus umarł zatem, by nas wybawić od śmierci i wiecznego oddzielenia od Boga. Po trzech dniach Jezus zmartwychwstał, przez co uwiarygodnił to, kim jest i to, co uczynił. Odtąd każdy, kto w niego uwierzy może otrzymać przebaczenie swoich win i życie wieczne w Bożym Królestwie. Imię Jezus znaczy Zbawiciel. Taka była też jego misja na Ziemi.

Ten świąteczny czas jest dobrym momentem weryfikacji naszej postawy wobec Jezusa? Jeśli nie wierzysz w Jezusa, co świętujesz? Jeśli wierzysz, kim On dla ciebie jest? Jak go czcisz? O czym myślisz, świętując Boże Narodzenie? Czy na pewno o Jezusie, którego chcąc nie chcąc, symboliczne „urodziny” właśnie obchodzisz?

s. M. / admin.

Close Menu

PORZĄDEK MSZY ŚWIĘTYCH

 

 

- w dni powszednie: 17:00 lub 18:00
*/ godzinę należy sprawdzić w ogłoszeniach
xxlub intencjach

- w niedziele i święta kościelne: 8:00 ; 11:00

- w I piątki miesiąca i wszystkie soboty: 7:00

- dodatkowe msze św. (w kościele lub w klasztorze)
*/ dni i godziny należy sprawdzić w ogłoszeniach
xxlub intencjach