Jesteśmy zobowiązani słuchać i słyszeć

Czy Kościół w Polsce słyszy jeszcze papieża Franciszka?

Nieco ponad miesiąc temu Kościół dostał nowy impuls w postaci Encykliki papieża Franciszka „Fratelli Tutti”. [ czytaj ] Polscy hierarchowie w odpowiedzi na ten tekst wysłali papieżowi list, w którym napisali: „(..) wszyscy tworzymy wspólnotę sióstr i braci powołanych do obalania murów i budowania mostów” oraz „razem z naszymi wiernymi pragniemy wychodzić z cienia zamkniętego świata i tworzyć nowy styl życia w duchu Ewangelii”. Brzmi pięknie i daje nadzieję. Niestety ostatnie wydarzenia nie pokrywają się z tymi deklaracjami.

Polityka

Krzysztof Gonciarz w swoim materiale (prawdziwy) atak na polskie rodziny (opublikowanym w serwisie YouTube) pokazał ogrom nienawiści, zranień, podziałów mających miejsce w zwykłych polskich rodzinach, a spowodowanych prowadzoną w Polsce od lat polityką polaryzacji i nienawiści. Przytoczę tylko jedną z przedstawionych historii: „wczoraj moja babcia, z którą wychowuję się od małego, opiekowała się mną i mogłam zawsze iść do niej pogadać, kazała mi sp**** i się nie pokazywać, bo naoglądała się TVP, gdzie było powiedziane, że niszczymy jej ukochany Kościół”.

Obserwuję też narrację, jaką posługują się różni politycy. Niewielu jest takich, którzy realnie chcą budować mosty. Niewielu jest takich, którzy realnie chcą wysłuchać każdą ze stron. Niewielu jest takich, którzy zgadzają się na jedność w różnorodności. Dominuje raczej wykorzystywanie siły oraz liczebności własnego obozu politycznego. Tymczasem Papież Franciszek mówi jasno, że taka forma prowadzenia polityki jest niszcząca dla całego społeczeństwa.

„Najlepszym sposobem, by panować i posuwać się naprzód bez ograniczeń, jest sianie rozpaczy i budzenie ciągłej nieufności, nawet jeśli jest to zakamuflowane pod maską bronienia pewnych wartości. Dzisiaj w wielu krajach stosowany jest polityczny mechanizm jątrzenia, rozdrażniania i polaryzacji. Na różne sposoby odmawia się innym prawa do istnienia i wyrażania swoich opinii. W tym celu stosowane są strategie ośmieszania ich, posądzania, osaczania. Nie bierze się pod uwagę prawdy i wartości prezentowanych z ich strony, a w ten sposób społeczeństwo staje się uboższe i podległe despotyzmowi najsilniejszych. Polityka prowadzona w ten sposób nie jest już zdrową dyskusją na temat projektów długofalowych na rzecz rozwoju wszystkich i dobra wspólnego, lecz jedynie doraźnymi rozwiązaniami marketingowymi, które znajdują największe korzyści w zniszczeniu drugiego. W tej nikczemnej grze dyskwalifikacji, debata jest manipulowana, tak aby nieustannie podlegała kontrowersji i konfrontacji” (Fratelli Tutti, pkt. 15).

Te mechanizmy stosowane są również w imię wartości katolickich. W imieniu Kościoła Katolickiego, katolickiej tradycji czy obrony wartości katolickich wiele osób nie ma problemu z tym by wykluczać, odrzucać czy pogardzać innymi, zazwyczaj tymi „mniej katolickimi” niż oni sami. I na to papież nie daje zgody.

„Wciąż jednak są tacy, którzy utrzymują, iż czują się zachęcani lub przynajmniej upoważnieni przez swoją wiarę do wspierania różnych form zamkniętego i agresywnego nacjonalizmu, postaw ksenofobicznych, pogardy, a nawet znęcania się, wobec tych, którzy są odmienni. Wiara, wraz z inspirującym ją humanizmem, musi podtrzymywać zmysł krytyczny w obliczu tych tendencji i pomóc szybko reagować, gdy zaczną do niej przenikać. Dlatego ważne jest, aby katecheza i kaznodziejstwo zawierały w sposób bardziej bezpośredni i jasny społeczny sens życia, braterski wymiar duchowości, przekonanie o niezbywalnej godności każdej osoby oraz motywacje do miłowania i akceptacji wszystkich” (Fratelli Tutti, pkt. 86).

Ile jeszcze spotkań rodzinnych ma się zakończyć kłótnią o poglądy polityczne? Ile rodzinnych posiłków ma się zakończyć niesmakiem po niezbyt przyjemnej pogawędce o polityce? Ile jeszcze osób zostanie skrzywdzonych przez swoich bliskich, którzy myślą inaczej? Ile małżeństw ma się rozpaść? Ile osób usłyszy od swoich rodziców czy dziadków „nie chcę mieć takich dzieci”? Ile jeszcze osób ma zostać zmanipulowanych przez przyjazne partii media?

Wiele osób nie ma problemu z tym by wykluczać, odrzucać czy pogardzać innymi, zazwyczaj tymi „mniej katolickimi” niż oni sami.

Nie rozumiem dlaczego Kościół w Polsce daje zgodę na działania, które od lat prowadzone są w taki sposób. Dlaczego Kościół w Polsce jednoznacznie nie odcina się i nie krytykuje tych form prowadzenia polityki, które doskonale wpisują się w opisane przez papieża Franciszka mechanizmy? Dlaczego hierarchowie Kościoła nie zrezygnują z relacji i powiązań politycznych z tymi, którzy w tak negatywny sposób wpływają na życie ludzi, za których ci hierarchowie wzięli duchową odpowiedzialność? Czy profity pochodzące z tych relacji są ważniejsze?

Słuchać

„Usiąść i słuchać drugiego człowieka – zachowanie charakterystyczne dla spotkania między ludźmi – to wzór postawy otwartości tego, kto przezwycięża swój narcyzm i akceptuje drugiego, zwraca na niego uwagę i przyjmuje go do własnego kręgu” (Fratelli Tutti, pkt. 15).

Pewnie zdecydowana większość z nas, katolików, więcej doświadczała Kościoła, który naucza i poucza niż słucha, rozmawia i próbuje zrozumieć, wspierać czy towarzyszyć. Z przykrością obserwowałem relacje z protestów, w których ludzie przyszli pod kurie oraz pałace biskupie i nikt do nich nie wyszedł. Oni mieli powód, by tam przyjść, bo z jakiegoś powodu cierpieli, a ci, którzy zostali ustanowieni jako pasterze dla nich, nie wyszli im na spotkanie, nie wysłuchali ich. Nie powstrzymało to jednak biskupów, by w kolejnych dniach wydać oświadczenia i apele, pomijając spotkanie.

Papież Franciszek pokazuje jednak trochę inną wizję pasterstwa: „Bądźcie pasterzami przesiąkniętymi zapachem owiec, bądźcie obecni pośród waszego ludu jak Jezus Dobry Pasterz. Wasza obecność nie jest drugorzędna, jest nieodzowna. Obecność! O to proszą sami ludzie, którzy pragną widzieć, że ich biskup idzie z nimi, że jest im bliski. Potrzebują tego, aby żyć, aby oddychać! Nie zamykajcie się! Wchodźcie pośród waszych wiernych, docierajcie także na peryferie waszych diecezji i do wszystkich «peryferii egzystencjalnych», tam gdzie jest cierpienie, samotność, ludzka degradacja”.

Wiem, że łatwo dziś krytykować biskupów. Jednak to, co robią przywódcy, jest dużo bardziej widoczne i zdecydowanie mocniej odbija się echem w świecie niż najpiękniejszy gest osoby nie będącej na żadnym stanowisku kościelnym. Tak też już jest, że odbieramy Kościół jako głos i postawy biskupów, a to bardzo mocno przekłada się na sposób funkcjonowania całej wspólnoty. Dlatego wykorzystuję te przykłady jako najbardziej wymowne i obrazujące główny nurt w polskim Kościele.

Człowiek

„Służba zawsze patrzy w twarz brata, dotyka jego ciała, czuje jego bliskość, a nawet w pewnych przypadkach «znosi» ją i zabiega o rozwój brata. Dlatego służba nigdy nie jest ideologiczna, ponieważ nie służy się ideom, ale służy się osobom” (Fratelli Tutti pkt. 115).

Łatwo powiedzieć dziś, że fala ataków na kościoły jest próbą zniszczenia Kościoła. Łatwo sprowadzić ten spontaniczny odruch obronny wielu osób do niszczycielskiej działalności złego ducha. Bardzo łatwo w ten sposób uciec od odpowiedzialności, przejść obok problemu czy skierować uwagę wszystkich w inną stronę. Łatwo stanąć w miejscu ofiary różnego rodzaju lobby, grup nacisku, mediów społecznościowych czy treści przekazywanych w Internecie. Trzeba przecież bronić nieomylności i autorytetu Kościoła – instytucji oraz autorytetu duchownego.

Paradoksalnie, w ten sposób autorytet się traci, a przy okazji ludzi, którzy nie godzą się na takie standardy. Papież Franciszek jednoznacznie wskazuje kierunek: w służbie chodzi o człowieka, o osobę, o brata, a nie o instytucję, nie o idee. Służba i przywództwo nie to nie budowanie instytucji dla instytucji, ale dbanie o ludzi i budowanie tego, czego potrzebują z uwagi na nich, a nie dla siebie czy swoich interesów.

Jan Paweł II

Kościół w Polsce ma tą tendencję, by zasłaniać się osobą Jana Pawła II. Otóż, Jan Paweł II był prorokiem w swoich czasach, a ta prorocza rola w dzisiejszym świecie została przekazana Papieżowi Franciszkowi i jako Kościół posłuszny Duchowi Świętemu jesteśmy zobowiązani słuchać i słyszeć nawoływania Papieża tak, jak robiliśmy to podczas pontyfikatu Jana Pawła II. Im szybciej zaczniemy to robić, tym bardziej Kościół będzie się rozwijał, tym bardziej Kościół będzie szedł w stronę, w którą prowadzi Duch Święty.

Michał Drożdż

/ deon.pl /

Close Menu

PORZĄDEK MSZY ŚWIĘTYCH

 

 

- w dni powszednie: 17:00 lub 18:00
*/ godzinę należy sprawdzić w ogłoszeniach
xxlub intencjach

- w niedziele i święta kościelne: 8:00 ; 11:00

- w I piątki miesiąca i wszystkie soboty: 7:00

- dodatkowe msze św. (w kościele lub w klasztorze)
*/ dni i godziny należy sprawdzić w ogłoszeniach
xxlub intencjach